Mini poradnik dla kierowców czyli jak przeżyć bez szwanku na kalabryjskich drogach
Mini poradnik dla kierowców czyli jak przeżyć bez szwanku na kalabryjskich drogach

Mini poradnik dla kierowców czyli jak przeżyć bez szwanku na kalabryjskich drogach

Jazda autem we Włoszech może przywrócić o zawrót głowy niejednego kierowcę ale dziś zdradzę Ci kilka trików, jak poruszać się po kalabryjskich drogach.

Najważniejsze to zrozumieć styl jazdy włoskiego kierowcy, jego sposób myślenia i poruszania się a wtedy podróż autem stanie się samą przyjemnością. No i pamiętajcie, prowadząc auto w Kalabrii wyluzujcie się. Przecież jedziecie na wakacje nie po to by stresować się. Racja?

Poza tym, jeżeli faktycznie chcesz poznać nie tylko Włochy z okna samochodu ale i poczuć się, jak prawdziwy Włoch, to zamiast pukać się w czoło i denerwować naginaniem zasad przez innych sam spróbuj się wczuć w rolę włoskiego kierowcy i wykonaj jeden z niżej wymienionych wyczynów.

Przecież wiadomo nie od dziś, że żeby poczuć się Włochem nie wystarczy tylko być we Włoszech, smakować ich lokalnych specjałów i uczestniczyć w lokalnych imprezach. Trzeba myśleć, jak Włoch a jazda autem w ich stylu może być autentycznym i niezapomnianym doświadczeniem dla turysty. Ale jeżeli zatrzyma was jakaś władza to jakby co to nie ja dawałam te wskazówki Ci (*patrz wyjaśnienie na końcu wpisu)

No to co? Gotowi na nową lekcję jazdy w południowym stylu? Zapinać pasy, jedziemy!

 

• ROWER TO NIE POJAZD

Byłam kiedyś świadkiem dość zaciętej dyskusji pomiędzy dwoma staruszkami, podczas której jeden z nich twierdził, że rower nie jest pojazdem i dlatego nie obowiązują go przepisy ruchu drogowego. Tak wiem, że teraz doznałaś szkoku ale ten wstrząs pomoże Ci zrozumieć całą dynamikę poruszania się rowerzystów i ich mentalność. Oni po prostu jeżdżą, jak chcą. I po pasach dla pieszych (o ile takowe w ogóle są w miasteczkach) i pod prąd, i środkiem ulicy spowalniając przy tym ruch wszystkich aut ciągnących się za nim. PS. Ciekawi Cię kto wygrał walkę na argumenty? Nikt, każdy pozostał przy swoim zdaniu.

 

• JAZDA NA TZW LUSTERKA TO NIE LEGENDA

Jazda na lusterka to tak zwana granica wyznaczająca limit możliwości wyminięcia się pojazdów lub prześlizgnięcia się w wąskiej uliczce bez zarysowania karoserii. W tym przypadku zapewniam Cię, że to i tak nic wielkiego, bo jazda na lusterka składane to dopiero jest wyczyn. Tutaj naprawdę już ryzykujesz porządne zarysowanie karoserii. Pół biedy, gdy popadnie ci skladać tylko lusterko po twojej stronie. Gorzej, gdy zahaczasz lusterkiem po stronie pasażera a w tym czasie, w aucie, pasażera z Tobą nie ma. I wtedy, kto ma Ci złożyć to nieszczęsne lusterko po stronie pasażera?

 

• PARKING

O parkowaniu możnaby napisać książkę ale ja tym razem chcę tylko wspomnieć o totalnym nie zrozumieniu tych kierowców, którzy praktykują metodę na parkowanie w podwójnej linii. Złościsz się, klniesz na taki widok? Wyluzuj, też na pewno postąpiłbyś tak, gdbyś wykonywał po raz piąty rundę tymi samymi uliczkami i nie znajdował miejsca na zaparkowanie. Wówczas masz do wyboru dwie opcje: albo odpuszczasz jeżeli, nie jest to pilna sprawa, albo parkujesz w drugiej linii, bo nie można przecież zmarnować godziny na szukanie parkingu jeżeli potrzebujesz zaparkować tylko na 5 minut. Po prostu życie Cię zmusza do takiego postępowania. Ważne by nie spuszczać z oka auta. Gdy pojawi się jakiś strażnik prawa unieś rękę (jak uczeń w szkole) na znak, że jesteś właścicielem i krzyknij „già sto andando via”. I nie zapomnij o uśmiechu. Uśmiech to ważny gest. On potrafi załagodzić całą sytuację.

 

• PIESI

Pamiętaj, że w kalabryjskich miasteczkach piesi nie zawsze mają chodnik do dyspozycji. A jeżeli on już jest, to nie zawsze nadaje się do użytku. Nie zawsze są wymalowane pasy dla nich więc musisz wiedzieć, że mogą pojawić się w każdej chwili na ulicy. Piesi to coś na wzór rowerzysty czyli poruszają się, jak chcą. Zrozumiesz ich raz dwa, gdy sam uskutecznisz sobie spacer po miasteczku. Przecież nie można całe życie stresować  się spacerem po mieście. Wyluzuj, daj im chodzić a i inni kierowcy też pozwolą Ci praktykować spacer ulicami. Naprawdę, na ulicy zmieścimy się wszyscy.

 

• ULICA JEDNOKIERUNKOWA

To pojęcie względne. Jeżeli nie znasz miasteczka to musisz po prostu uważąć, bo każde z nich ma kilka uliczek, które w codziennym życiu przeistaczają się z jednokierunkowych na dwukierunkowe. To nie wynika z nie respektowania praw ale raczej z oszczędności. Przykład? Skoro mogę zrobić tylko 10 metrów pod prąd to po co mam robić 3 km według przzepisów by dotrzeć na to samo miejsce. Oszczędzam czas i benzynę i eksploatację auta a o motywach ekologicznych już nie wspomnę. Plusem jest to, że jeżeli ty przez pomyłkę znajdziesz się na uliczce pod prąd to wybaczą Ci ten grzeszek i są również w porównaniu do Polski dużo większe szanse, że nie zrobisz frontalnej stłuczki. Ewentualnie popukają się w czoło dając Ci do zrozumienia żeś gapa i ciapa i powinieneś patrzeć na znaki.

 

• KLAKSON

Klakson w Kalabrii ma dwa znaczenia użytkowania i trzeba koniecznie znać różnicę pomiędzy krótkim „bip” lub „bip bip” a długim „biiiipp”. Krótki klakson oznacza najzwyklejsze cześć i gdy usłyszysz, to wiedz ze nie trąbi na ciebie a pozdrawia znajomego. Ale gdy już usłyszysz przeraźliwie długi sygnał wiedz, że trąbi na jakiegoś pajaca, który nadużywa cierpliwości innych, oczywiście nie wykluczając w tym i Ciebie.

 

• PIERWSZEŃSTWO NA SKRZYŻOWANIU

To pojęcie względne i zależne od humoru kierowcy bądź od tego ile ma czasu do dyspozycji. Dlatego na skrzyżowaniu niegdy nie masz pierwszeństwa pomimo że przysługuje Ci ono. Ja przekonałam się o tym na własnej skórze, gdy auto wjechało w moje, bo kierowca po prostu nie zatrzymał się na stopie. Rada: zwalniaj zawsze a w szczególności, gdy skrzyżowania są z ograniczoną widocznością. Czasami bywa też tak, że rusza pierwszy ten, kto dojechał pierwszy do skrzyżowania. Trochę praktyki i na pewno załapiesz o co chodzi.

Jazda po włoskich drogach

 

• WŁĄCZANIE SIĘ DO RUCHU

Czasami znajdzie się uprzejmy kierowca i wpuści do ruchu ale czasami musisz się wepchnąć, gdy korek nie ma końca a ruch aut jest wolniejszy od ślimaka. Powiesz ale jak? Na półsprzęgle i po centymetrze wciskasz się aż ktoś w końcu zlituje się nad Tobą albo wykorzystujesz okazję zagapionego kierowcy w telefon i wpychasz się w dziurę. Pamiętaj tylko o geście podziękowania, unies rękę i uśmiechnij się. Wiem, że w Polsce to dość ryzykowny manewr, bo na skrzyżowaniach wszyscy pędzą, jak szaleńcy ale we Włoszech w małym miasteczku zawsze porusza się wolno (mi rzadko kiedy udaje się przekroczyć limit 30 km/h) Moja noga więcej wciska pedał hamulca, jak gazu.

 

(*) KILKA SŁÓW WYJAŚNIENIA

Artykuł ten potraktuj z lekką dozą humoru, bo pisałam go pół żartem, pół serio. Chcę również zaznaczyć, że nie zachęcam Cię do łamania reguł kodeksu drogowego a jedynie obrazuję Ci codzienność uliczną. Zastanowienie się dlaczego postępują tak południowcy pozwoli Ci zrozumieć ich mentalność dzięki czemu przestaniesz psioczyć i rzucać najsłynniejszym polskim słowem.

Różnica pomiędzy jazdą w krajach Europy północnej a włoską jazdą najlepiej zobrazował Bozzetto, który moim zdaniem przedstawił je w dość sympatyczny sposób. Sami Włosi potrafią się nawet śmiać  z tego.

Zdaję sobie sprawę, że przy pierwszym spotkaniu się z takim stylem jazdy można doznać szoku ale zapewniam, że nie jest on wcale mniej bezpieczny. Po prostu noga z gazu i wszystko będzie ok. Wypadki zdarzają się wszędzie, w każdym kraju, czy to w północnej części Europy, czy w południowej.

error: Content is protected !!