Szarlotka, to typowe polskie ciasto, którego przedstawiać nie muszę. W moim kalabryjskim domu już od kilku lat stała się dla mnie tradycyjnym urodzinowym tortem. Dziwne to trochę, no nie? Może to z tęskonoty za Polską, a może dlatego, że na moje urodziny zawsze pojawia się Małgorzata, która wręcz upomina się o nią. Dlatego tak sobie myślę, że nie ma lepszego dnia jak dzisiaj, na opublikowanie przepisu na nią, bo akurat dziś są moje urodziny.
250 g margaryny
2,5 szklanki mąki
4 jaja
cukier wanilinowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek cukru
2 kg jabłek
cynamon do smaku
- Mąkę, margarynę posiekaną (w temperaturze pokojowej), żółtka, cukier wanilinowy, proszek do pieczenia i 2 łyżki cukru umieścić w jednej misce i zagnieść ciasto.
- Jeżeli ciasto będzie za suche i nie będzie się dobrze zagniatać to można dodać 1 łyżkę śmietany.
- Jabłka, myjemy, obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. W garnku z grubym dnem smażymy je mieszając przy tym, by nie przywarły do dna. Musi odparować z nich nadmiar wody. Dodajemy cynamon do smaku i 2 łyżki cukru.
- Formę wyłożoną papierem do pieczenia (ja używam okrągłą o średnicy 28 cm) wykładamy połówką ciasta. Na ciasto dajemy usmażone jabłka.
- Z białek ubić sztywną pianę dodając przy tym 2 łyżki cukru, gotową pianę wyłożyć delikatnie na jabłka.
- Na wierzch wyłożyć drugą część ciasta. Można je zetrzeć na tarce o grubych oczkach po uprzednim schłodzeniu go w zamrażalniku bądź odrywając po kawałku i rozgniatając delikatnie między palcami wykładać tymi kawałkami.
- Piec w piekarniku około 180 stopni przez godzinę



Przepis nie jest trudny, mam nadzieję, że mi się uda. Dam Ci znać :). Dzięki!
Koniecznie!
Tylko gdzie tutaj zdobyc jablka takie jak w PL??? Jakich uzywasz?
Wiem, wiem. Nawet Renetta u mnie nie jest dostepna. Ale dają radę Golden, Stark i Fuji 🙂
Czytasz w moich myślach, widziałam szarlotkę na Twoim profilu na FB i miałam pytać o przepis 🙂 Dzięki 🙂
p.s. U nas czasami bywa Renetta 🙂
Mam nadzieję, że się uda 🙂
Potwierdzam, szarlotka jest pyszna 🙂
A wiesz, że Ci wierzę. Rzadko kiedy prosisz o dokładki a tym razem… a nawet nie powiem ile 🙂