Co to jest Pomarańczowa Flaga?
Pomarańczowa Flaga (wł. Bandiera Arancione), to marka stworzona przez Touring Club Italiano, która gwarantuje jakość turystyki zrównoważonej. Wybierając miejscowości oznaczone tą flagą turysta może spodziewać się, że oprócz dziedzictwa historycznego i kulturowego doświadczy również autentycznych przeżyć poprzez styczność z lokalnymi tradycjami, produktami i gościnnością mieszkańców.
Kto może otrzymać Pomarańczową Flagę?
Niestety, pomarańczowa flaga nie może być przyznana każdej miejscowości. Touring Club Italiano klasyfikuje je na podstawie dwóch kryteriów, które eliminują automatycznie wiele pięknych osad. Dlatego podążając za Pomarańczową Flagą możemy być pewni, że miejscowości te są małe, bo nie mogą przekroczyć 15 000 mieszkańców i znajdują się w głębi lądu, czyli są odizolowane od wybrzeża nadmorskiego.
Czy warto odwiedzić takie miejscowości?
Niestety, turystyka w Kalabrii jest skoncentrowana przede wszystkim na wybrzeżu i wiele magicznych osad jest pomijanych przez turystów tylko dlatego, że znajdują się one w głębi lądu.
Zawsze zachęcam turystów do wybrania się, choć na jeden dzień, w głąb Kalabrii. Takie spojrzenie daje możliwość poznania kultury kalabryjskiej, którą o wiele trudniej jest zaobserwować w nadmorskich miasteczkach, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym pełnym turystów. Doświadczenia z takiej wyprawy na pewno pozwolą przekroczyć niewidzialną granicę oddzielającą mieszkańców Kalabrii od turystów i przyjrzeć się prawdziwemu kalabryjskiemu życiu.
Które kalabryjskie miejscowości mają Pomarańczowe Flagi?
Bova
to małe miasteczko z niespełna 500 mieszkańcami które znajduje się na południu Kalabrii. Jego historia sięga czasów greckich koloni i jest jedną z osad, których mieszkańcy stanowią mniejszość etniczną. Bova należy równiez do Klubu najpiękniejszych miejscowości włoskich

Civita
Znajduje się w centrum Parku Pollino. Jej mieszkańcy również należą do mniejszoći etnicznej, tym razem albańskiej. O tej miejscowości pisałam już tutaj i tutaj

Gerace
Miejscowość ta znajduje się w Narodowym Parku Aspromonte i jest oddalona od Morza Jońskiego tylko 10 km. Należy do Klubu najpiękniejszych miejscowości.

Morano Calabro
znajduje się w północnej części Kalabrii, w Narodowym Parku Pollino. Jej specyficzne położenie na wzgórzu przyciąga uwagę już z daleka. Pisałam o nim tutaj.

Oriolo
to miesteczko twierdza zbudowane po to by móc się obronić przed najazdami Saracenów. Znajduje się u podnóża Narodowego PArku Pollino i tylko 20 km od morza Jońskiego.

Taverna
Znajduje się na terenie Sila Piccola w Narodowym Parku Sila. Położona pośród lasów i zaliczana jest do miejscowości górskich, w których można uprawiać zimowe sporty lub wyprawy na łonie natury

O Pomarańczowej Fladze nie słyszałam- fajnie, że napisałaś. I to dobry pomysł na wakacje- szlakiem Pomarańczowych Mieścin 🙂 Tym bardziej, że prezentują się pięknie.
Pomysł chodził mi po głowie już od dłuższego czasu ale ostatecznie zmobilizowało mnie ogłoszenie 2017 roku „Rokiem Osad” (Anno dei Borghi) proklamowany przez włoskie Ministerstwo Kultury. Jest to fajna opcja która promuje inną formę turystyki.
Odwiedziłam ich stronę i co jedna miejscowość to piękniejsza, nie tylko w Kalabrii, ale i całej Italii. Fajna inicjatywa.
To prawda. A jeżeli lubisz takie szlaki to zerknij też na I Borghi più belli d’Italia
To znam 🙂
Aneto, zaczytuję się Twoimi opowieściami kalabryjskimi, zaglądam do starych, śledzę nowe i nie jestem w tym bezinteresowna. Wybieram się wiosną, bilety kupione i noclegi w pewnej mierze zarezerwowane. Popełniamy też sycylijski skok w bok, spotykając się z rodziną w Palermo (rodzina też przyleci, nie są tubylcami).
Im wiecej czytam, tym bardziej głupieję – wiadomo, osiołkowi dano… Będziemy się poruszać wyłącznie komunikacją publiczną i bardzo proszę o kilka rad.
Z przedstawiony przez Ciebie miejscowości jedynie Gerace jest w miare po ludzku skomunikowane autobusem. Bova owszem, Bova-Marina ma stację, ale dojazdu w górę nie znalazłam. Reszta jest dość daleko i dość skomplkowanie połozona.
Z innych zapisków wyłuskałam m.in. Amanteę, Fiumefreddo i Belmonte, ale… Belmonte leży poza zasięgiem Trenitalii, Fiumefreddo ma stację oddaloną o parę kilometrów, Arco Magno to też lepsza bajka. Czy mogłabyś udzielić mi jakiejś rady w tej kwestii? Może są jakieś lokalne linie autobusowe i można znaleźć rozkłady jazdy?
Mam zaplanowaną jedną bazę noclegową w Reggio di Calabria ( Gerace, Scilla, ew. Pentidattilo piechotą w górę), druga w Lamezii, z której to właśnie chciałam wyruszyć na północ.
Jeśli zechciałabyś podpowiedzieć mi jakieś rozwiązania praktyczne, będę wielce zobowiązana.
Jeśli pozwolisz, napiszę ponownie, bo moje rozterki na razie są wielkie, choć każda informacja przybliża mnie do celu, czyli rozsądnego planu.
Pozdrawiam serdecznie i gratuluję świetnych tekstów i pięknych fotografii.
Dziękuję Ci Mario. Osobiście zrezygnowałabym z bazy wypadowej Lamezia Terme i zastąpiła ją na Amantea. Stąd kursują autobusy linii Preite i SAT, którymi możecie dotrzeć do Belmonte i Fiumefreddo choć te ostatnie ma super szlak z Marina do Borgo, który można pokonać na piechotę podziwiając przy tym super widoki. Co do autobusów w okolicach Reggio Calabria nie mam pojęcia jakie tam kursują. Warto również przejrzeć rozkład pociągów. Ich trasa przebiega wzdłuż morza i funduje super widoki.
Wielkie podziękowania Aneto.
Już zarezerwowalam trzy noclegi w Amantea, jest faktycznie bardzo dobrze skomunikowane.
Wyjazd nam się trochę skrócił bo Wizzair zmienił dni i godziny, ale trudno. Ponieważ wyjazd jest niskobudzetowy to przyjęłam zmianę z dobrodziejstwem inwentarza, poprawka kosztowałaby majątek.
Pozdrawiam serdecznie. M
Wow, jak szybko! No to pozostaje mi życzyć Wam udanych wakacji 🙂
Dzięki, Aneto ale tak szybko się mnie nie pozbędziesz. Liczę na pomoc w odkrywaniu pysznych ciasteczek i nie tylko ciasteczek. Będziemy w Wielkim Tygodniu i liczę na słynne świąteczne wypieki, a co za tym idzie, mam nadzieję, że podpowiesz, gdzie je kupować. Poproszę też o namiar na dobrą pizzę (mój mąż) i jakiś makaron alla Norma. Na Sycylii smakował mi wyjątkowo. Niestety owoce morza nie są przez nas preferowane, choć ja jadam, ale jakieś dobre risotto, to i owszem. Więc każda wskazówka będzie cenna, z tym, że nic pilnego, bo do Wielkanocy jeszcze trochę czasu jest. Do tego podpowiedź kalabryjskich win, ach, od razu mam ochotę jechać, zwłaszcza, że pogodę mamy szewską.
Pozdrawiam.M
Wybieracie się dopiero na Wielkanoc i już wszystko zaplanowane? Wow, podziwiam 🙂 Ja myślałam, że teraz, na dniach wpadacie do Kalabrii 🙂 Nie ma sprawy, podpowiem co i jak. Przypomnij się bliżej Wielkanocy. Na pewno polecę dania typowo kalabryjskie i lokalne produkty 🙂