Przyznam się wam, że pięknie podany mi przysmak już samym wyglądem zawsze wzbudzał we mnie apetyt. Niestety, to danie urokiem nie grzeszy i nie zachęca do degustacji ale szczerze powiedziawszy to cała kuchnia kalabryjska jest taka. Jej prostota i „bieda” sprawiają, że wygląda na tzw chłopskie jadło. Ale to tylko wygląd, bo smak dania kalabryjskiego zawsze powala na kolana. To coś, jak cały region Kalabrii. Jest gdzieś ukryty i najmniej wypromowany spośród wszystkich ragionów Włoch, jakby zostawiony sam sobie ale gdy już pojawisz się na Kalabrii, osobiście ją zobaczysz, to ona cię po prostu zachwyci i zauroczy. I tak samo, ten skromny bób w towarzystwie ziemniaków i młodej czerwonej cebulki z Tropei potrafi kubki smakowe naprawdę rozbudzić porządnie.

Bób
Ziemniaki
1 młoda czerwona cebula
oliva
sól

 

Wyłuskujesz bób ze strąka i płuczesz. Ziemniaki obierasz, myjesz i kroisz na dość cienkie plasterki. Proporcje bobu i ziemniaków powinny być mniej więcej pół na pół. Młodą czerwoną cebulę obierasz i też kroisz. Na rozgrzaną oliwę wrzucasz cebulę i bób, i smażysz jakieś 5 minut, po czym dodajesz ziemniaki pokrojone w plasterki i nadal smażysz. Jeżeli zuważycie, że przypalają się wam  ziemniaki i bób, to w razie potrzeby możecie podlać trochę wodą i smażyć dalej pod przykryciem – taki zasłyszany trik od Kalabryjki. Na koniec przyprawiacie do smaku solą i gotowe.